Rosyjskie embargo nie musi hamować branży spożywczej

Nowa jakościowo sytuacja wynikająca z zamknięcia rynku rosyjskiego w wyniku embarga na towary spożywcze wymusza na polskich producentach podejmowanie nowych wyzwań. Wysiłki te sprowadzają się do poszukiwania nowych rynków zbytu, często nie branych pod uwagę nigdy wcześniej. To sytuacja daleka od komfortowej, szczególnie dla przedsiębiorców, którzy nie mając gdzie sprzedać swojej produkcji,  muszą wszelkimi możliwymi sposobami ratować płynność finansową.

Niekomfortowość wynika z ograniczonych w czasie możliwości analizy struktury podaży na nie penetrowanych dotychczas rynkach, braku szans na szybką i trafną identyfikację nisz rynkowych oraz wysokich kosztach związanych z wprowadzaniem na rynek nowych produktów czy marek. Tą sytuację często wykorzystują również pośrednicy funkcjonujący na danych rynkach i oferujący ceny trudne do zaakceptowania. Nic więc dziwnego, iż większość producentów, pomimo wprowadzonego embarga, stara się zbudować nowe kanały dystrybucji pozwalające na eksport swoich produktów docelowo na rynek rosyjski. Takie kanały powstają w chwili obecnej w oparciu o reeksport poprzez Białoruś czy Kazachstan.

Nowa jakościowo sytuacja wynikająca z zamknięcia rynku rosyjskiego w wyniku embarga na towary spożywcze wymusza na polskich producentach podejmowanie nowych wyzwań. Wysiłki te sprowadzają się do poszukiwania nowych rynków zbytu, często nie branych pod uwagę nigdy wcześniej. To sytuacja daleka od komfortowej, szczególnie dla przedsiębiorców, którzy nie mając gdzie sprzedać swojej produkcji,  muszą wszelkimi możliwymi sposobami ratować płynność finansową.

Niekomfortowość wynika z ograniczonych w czasie możliwości analizy struktury podaży na nie penetrowanych dotychczas rynkach, braku szans na szybką i trafną identyfikację nisz rynkowych oraz wysokich kosztach związanych z wprowadzaniem na rynek nowych produktów czy marek. Tą sytuację często wykorzystują również pośrednicy funkcjonujący na danych rynkach i oferujący ceny trudne do zaakceptowania. Nic więc dziwnego, iż większość producentów, pomimo wprowadzonego embarga, stara się zbudować nowe kanały dystrybucji pozwalające na eksport swoich produktów docelowo na rynek rosyjski. Takie kanały powstają w chwili obecnej w oparciu o reeksport poprzez Białoruś czy Kazachstan.

Oba kraje, przy cichym przyzwoleniu ze strony Rosji, a w szczególności Białoruś, dają do zrozumienia, tak w kontaktach z administracją państwową, jak i w bezpośrednich kontaktach z podmiotami gospodarczymi, iż są przygotowane i nastawione na rozwinięcie współpracy w tym zakresie z polskimi producentami. W wielu przypadkach takie możliwości są dostępne bez naruszania jakichkolwiek przepisów prawa, któregokolwiek z krajów zainteresowanych. Tak jest na przykład w przypadku mleka, którego eksport nie jest ograniczony, a które jest  przetwarzane na Białorusi, co skutkuje zmianą miejsca pochodzenia i możliwością wprowadzania wyrobów przetworzonych na rynek rosyjski, jako pochodzących z kraju Unii Celnej. Takich możliwości związanych z faktycznym przetwórstwem jest dużo więcej. Powstaje oczywiście obawa o utratę tożsamości polskich towarów, a co za tym idzie, wyparcie brandów polskich przez białoruskie czy kazachstańskie, lecz i temu można skutecznie zaradzić poprzez zapisy kontraktowe, odpowiedni schemat sprzedaży oraz strukturę biznesową w oparciu o którą realizowany będzie dany projekt sprzedażowy. Zdecydowanie należy przy tym przestrzec przed wchodzeniem w relacje z niesprawdzonymi i nierzetelnymi partnerami ze Wschodu oferującymi wprowadzenie na rynek rosyjski towarów poprzez pozaprawne nadanie im takiego statusu. Prędzej czy później będzie to wychwycone przez organy któregoś z zainteresowanych państw, a skutki mogą być bardzo daleko idące, włącznie z wykluczeniem danego brandu lub nawet samego producenta z rynku na dużo dłużej, aniżeli obowiązywać  może samo embargo.

Dodatkową szansę, poza Białorusią czy Kazachstanem, dostrzegli również przedsiębiorcy w Serbii. Kraj położony w centrum Europy, choć nie należący do Unii Europejskiej, stwarza wiele możliwości do posadowienia tam biznesu. Począwszy od zachęt oferowanych przez państwo serbskie, związanych z lokowaniem produkcji czy przetwórstwa na jej terytorium, poprzez, w sumie, niskie koszty wytwarzania, a skończywszy na bardzo interesującej umowie pomiędzy Serbią a Rosją wspierającej wymianę handlową pomiędzy tymi państwami, w tym również w zakresie szczególnie obniżonych ceł. Zarówno więc poszukiwania nowych odbiorców na wcześniej nieeksploatowanych rynkach zbytu, jak i działania zmierzające do pozostania na rynku rosyjskim przy wykorzystaniu nowych kanałów dystrybucji, będących de facto nowymi rynkami, może przynieść w niedalekiej przyszłości wymierne korzyści, których zupełnie nie oczekiwano w obliczu kryzysowej sytuacji.

Autorem tekstu jest Jarosław Chałas, radca prawny i partner zarządzający w Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy.

Print Friendly

Comments are closed.